Nieznośne upały na przemian z gwałtownymi burzami nie dają wytchnienia, natomiast pierwsze dwa tygodnie wakacji (matko, to już jedna czwarta!) mogę uznać za udane z innego względu; mianowicie moja nowa skrzynka zaczęła powoli obfitować w piękne przesyłki. Już nie mówię, że przez ten krótki czas moja lista korespondentów zdążyła się nieco wydłużyć - to nie to, że szukam, wspaniali inspirujący ludzie sami się znajdują, no. Sama nie rozumiem tego fenomenu.
![]() |
| Od Marie-Louise ze Szkocji |
To jednak nie koniec innowacji - do moich łapek wpadła pierwsza zagraniczna kartka z serii Greetings from...; Sophie postanowiła zrobić mi niespodziankę i tym sposobem moja kolekcja powiększyła się o piękną pocztówkę z Chin z nie mniej pięknymi znaczkami.
![]() |
| Od Sophie |
Do długim czasie otrzymałam również odpowiedź od Jane z Tajlandii, która aktualnie jest na wymianie w Malezji; a jako, że syndrom sesji działa na całym świecie, zamiast się uczyć, chodziła po sklepach i wysłała mi część swoich zdobyczy - cóż tu dużo mówić, tymi naklejkami w stu procentach trafiła w mój gust!
![]() |
| Od Jane |
Koperta była nieco wybrzuszona, co już przy skrzynce wzbudziło moją ciekawość - od dziś mam swego prywatnego tuk-tuka, który pewnie wisiałby u kluczy, gdyby nie to, że szkoda go tak ukryć; a będzie się doskonale prezentował obok telefonicznej budki z Londynu, koali z Australii i symbolu szczęścia z Chin. Jakieś pomysły, jak wyeksponować breloczki w pokoju?
I odpowiedzi na powyższe listy. Jeden już dotarł do Szkocji, drugi dopiero zostanie wysłany. Niedawno udało mi się zaatakować punkt filatelistyczny, czego skutki wyraźnie widać - uwielbiam koperty zapełnione pięknymi znaczkami i mam nadzieję, że odbiorcom również się to spodoba. ♥
Dostrzegliście może ten mój niewinny tajski poniżej? Serce każe mi być dumną z tego dzieła, rozum natomiast sprowadza mnie na ziemię, uświadamiając, że pewnie natworzyłam całą masę nowych znaków. Nie wiem dlaczego, ale ten alfabet wydaje mi się trudniejszy niż chiński czy japoński - choć chyba najbardziej przerażają mnie arabskie robaczki, gdzie wszystko jest jednym szlaczkiem i nie idzie odróżnić jednego słowa od drugiego.
Dziś dotarła do mnie przesyłka od Noémie, więc już wkrótce możecie się spodziewać nowego postu pełnego (i mam nadzieję, że to wkrótce znów nie zrobi się miesiącem, aż wstyd patrzeć, jak zaniedbuję blogi, bo niestety nie tylko na swój rzadko zaglądam - postaram się to jak najszybciej nadrobić!).
Do zobaczenia!







