Ostatnio policzyłam, że z Kasią piszemy listy już od dziewięciu miesięcy (jeśli moje wielkie matematyczne talenty dobrze oszacowały czas od lipca do kwietnia) - póki co jest to moja najdłuższa nieprzerwana korespondencyjna znajomość; Kasiu, możemy być z siebie dumne, bo coś czuję, że jeszcze długo, długo, na naszych medycznych studiach będziemy sobie wysyłać mam tyle nauki, zero czasu, dlatego odpisuję... (Ty zrozumiesz!). A jako, że obie mamy zapędy pocztówkowe, nie mogło się obyć bez widokówek - poniższa kartka z rodzinnego miasta Kasi, Poznania, przybyła do mnie jako jedna z pierwszych, stąd mam do niej ogromny sentyment!
Swoją drogą, wczoraj od Kasi dostałam przeurocze życzenia świąteczne (tak, jednak Ci się udało przed Świętami!) - dziękuję, Zajączek jest kochany!

