Niedawno miałam okazję cieszyć się z pierwszej (i do tego oficjalnej) pocztówki z Indonezji, a w parę dni później znów ze skrzynki udało mi się wyciągnąć przesyłki z tego samego kraju (co jest swoją drogą paradoksem, wszak po tygodniowym pobycie poza domem to, co na mnie czekało to garstka kartek na przemian z Indonezji i Polski). Choć estetycznie widokówka jest niemal identyczna z poprzednią i nie powinna wywoływać większych emocji, to ledwo mogłam ją utrzymać w drżących z podniecenia dłoniach. Nie tylko ze względu na zapierający dech w piersiach widok, wręcz przeciwnie! Przyleciała wszak do mnie zaraz po spotkaniu postcrosserów w Jakarcie, stąd nietrudno zgadnąć, co znajdować się mogło na rewersie - tak, podpisy wszystkich uczestników! Jak dla mnie to niezwykłe otrzymać taką pocztówkę - w końcu aż kilkanaście osób dołożyło swych starań, by przyjęła ona taką, a nie inną postać, przez co jest wyjątkowa sama w sobie. Dlatego teraz już wcale mnie nie dziwi fakt, że wielu ludzi stara się o takie meetupowe kartki.
Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała czegoś w piątek trzynastego!


